niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 4

Rozejrzałam się po pokoju, rozmyślając nad tym czy wszystko spakowałam . Na łóżku obok siedziała Katy, która patrzyła na mnie z zazdrością. Machnęłam znacząco moimi czarnymi włosami .
-Co się tak gapisz ? - zwróciłam się do siostry.
-A co nie mogę ?- oburzyła się .
-Gapisz się na mnie od jakiś 20 minut. To denerwujące.
-Po prostu ... będę za Tobą tęsknić .
Bluzka z Metallicą wypadła mi z rąk i wylądowała pod łóżkiem .
-Tęsknić? Ty za mną ? Czekaj ... dzisiaj chyba nie ma prima aprilis ?
-Jesteś moją siostrą . Więc będę tęsknić .
Kate uśmiechnęła  się do mnie i zajrzała do swojej szuflady, z której wyciągnęła swoje lakiery do paznokci . Ja kontynuowałam pakowanie  .
Zeszłam na dół . Mama akurat się malowała. Przeszłam niezauważalnie i wyszłam z domu. Pokierowałam się w stronę mojego małego domku na drzewie. Weszłam po drewnianych schodkach . Zbliżyłam się do stołu stojącego pod ścianą . Z szuflady wyciągnęłam złoty kluczyk. Wsadziłam go do kieszeni i pobiegłam do domu.
Stałam na stacji kolejowej z Syriuszem i mamą . Rozglądałam się dookoła . Wyglądałam Diego , który miał się zjawić . Jednak nigdzie go nie było. Kurt patrzył na mnie swoimi wielkimi, niebieskimi oczami . Był taki słodki . Wiedziałam, że najbardziej to za nim będę  tęsknić . W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam :
-Nie ma sensu . Nie przyjdzie. Wsiadam .
Pożegnałam się z rodzicami i Kurtem , a następnie wsiadam do pociągu . Kiedy już zamykałam metalowe drzwi, usłyszałam krzyk Kurta. Szybko je otworzyłam . Kurt wskazywał palcem na schody . Odwróciłam się w tamtą stronę . Po schodach zbiegał Diego . Wyskoczyłam z pociągu i pobiegłam w jego stronę . Rzuciłam mu się na szyję .
-Wiedziała, że przyjdziesz.
-Dla ciebie wszystko. Leć już do pociągu .
-Kocham cię .
-Ja ciebie też.
Przytuliłam go jeszcze raz i wsiadłam do pociągu. Szukałam przedziału, w którym siedziała Norma-Sara. W końcu odnalazłam . Jednak nie była ona tam sama. Obok niej siedziała szczupła , blondynka o niebieskich oczach. Była ona w naszym  wieku .  
-O hej Nina . Poznaj Amélie . 
-Hej . -uśmiechnęła się dziewczyna. 
"Już jej nie lubię " pomyślałam. Dlaczego? Dla mnie była zbyt plastikowata , a wręcz nienawidziłam takich ludzi . Miałam to po matce. 
Usiadłam naprzeciwko  nich i przyglądałam się ze zdziwieniem. Norma-Sara tak jakby w ogóle mnie nie zauważała. Postanowiłam zostawić je w spokoju. Wyciągnęłam z torby słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Nagle Amelie popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
-Czego ty słuchasz?
-Metalu, rocka.
-Jak możesz.
Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem,
-O co ci chodzi ?
-Jesteś wyznawcą szatana.
Parsknęłam . Może i słuchałam metalu, może i czasem mówiłam, że kocham szatana, ale na pewno w niego nie wierzę. 
-Przepraszam cię bardzo, nie masz prawa mnie oceniać po tym czego słucham . A nawet jeśli to co ?
-Nie będę się z tobą zadawała. Moi rodzice zabronili mi się z takimi ludźmi zadawać. 
-I bardzo się z tego cieszę . 
Wzięłam torbę i wyszłam . Powędrowałam do przedziału gdzie siedział Johnny z Sue. Do końca podróży czas spędziłam z nimi . Amelia była straszna. Nie wiem co Norma-Sara w niej widziała. 

 

5 komentarzy:

  1. Dlaczego nie poszła do przedziału Caroline? Przecież z nią też się przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń