sobota, 22 września 2012

Rozdział 1 .

-Mamo! - krzyknęłam do matki, która siedziała na dole .
Nie usłyszała mnie. Zbiegłam na dół.
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytałam z grymasem na twarzy.
-Tak córeczko .
-No to słuchaj . Za miesiąc pierwszy raz idę do Hogwartu, a jeszcze nie mam różdżki.
-Dzisiaj przyjedzie Diego i pojedziecie razem.
-A ty? Jak zawsze się mną nie interesujesz.
-Nina !
-Tak. Cały czas teraz zajmujesz się Kurtem .
-Nie rozumiesz, że twój brat ma zapalenie płuc i muszę się nim zajmować.
-Nie nie rozumiem. Przecież tata może się nim zająć.- stwierdziłam patrząc na Syriusza, który akurat coś gotował.
-Tak, ja chętnie zajmę się Kurtem-oświadczył.
 W tej samej chwili do kuchni wszedł Kurt . Sześciolatek o blond włosach i niebieskich oczach . Był on oczkiem w głowie matki . Zaraz za nim  do kuchni wbiegł Johnny.
-Mamo , kiedy jedziemy na Pokątną . ?
-Ja nie jadę bo muszę zostać z Kurtem, ale Nina z Diego jadą. Może się z nimi zabierzesz, 
-No dobra.-odrzekł i pobiegł  na górę.
-Widzisz on nie robi problemu z tego, że nie jadę.
Spiorunowałam ją wzrokiem i wbiegłam na górę. Od 2 tygodni dzieliłam pokój z moją młodszą o 2 lata siostrą- Kate , ponieważ u niej był remont. Jedynymi osobami w tym domu, które mnie słuchały był tylko Syriusz i Johnny. Często kłóciłam się z matką o różne bzdety . Czasem nawet się zastanawiałam jak Syriusz z nią wytrzymuje. Moja matka ma na imię Norma . Jest piosenkarką. Ma czarne włosy do pasa i zielone oczy. Jestem do niej podobna z wyglądu, ale na szczęście nie z charakteru . Charakter mam po ojcu, któremu na imię Diego . Moim ojcem "stał się" kiedy miałam 4 lata. Moja matka często zdradzała mojego dawnego ojca. Ja akurat byłam owocem  jednego z jej romansów.
Około godziny 14 zadzwonił dzwonek do drzwi ., Zbiegłam na dół by je otworzyć. W drzwiach stała moja ciotka Sara. Szczupła kobieta o zielonych oczach. Obok niej stał mężczyzna o czarnych włosach. Był to mój wuj Jackson. Matka również miała z nim romans, ale jeszcze przed ślubem z Justinem . 
-Hej Nina. Możemy?
-No . Mamo!- wrzasnęłam , a mama zbeigła po schodach poprawiając fryzurę .
-O hej .  Wy po Veronice?
-Tak .
Veronica spała u nas. Była przyjaciółką Katy . Ja tam jej nie lubiłam . 
Matka rozgościła swą siostrę .
-Jak tam Sue?
-A dobrze. Szykuje się do szkoły . W końcu będzie już w czwartej klasie Hogwartu . A u was jak przygotowania?
-Beznadziejnie.- wtrąciłam się.
Wszyscy popatrzzyli w moją stronę . Jackson lekko się uśmiechną, a Sara nic nie powiedziała. Po godzinie pojechali. 
Szykowałam się do wyjazdu na Pokątną, kiedy do pokoju wpadł Johnny.:
-Słuchaj Nina ja jednak nie jadę z wami na pokątną.
-Czemu?
-Muszę się spotkać z Sue.
-No tak Susan zawsze jest ważniejsza ode mnie. To ja jestem twoją siostrą. A ona ...
-... a ona jest moją siostrą cioteczną . Właśnie, pożyczysz mi 10 dolarów ..
-Znowu?
-No wiesz małe kieszonkowe.
-Dobra, ale szybko oddaj.
-Obiecuje.
Wyciągnęłam z małego pudełeczka daną kwotę i wręczyłam mu . Uśmiechną się i wybiegł. Wyjrzałam za okno. Pod domem stał czarny samochod. Był on mojego ojca.Zbiegłam na dół i ujrzałam Diego. Miał długie włosy i zarost .
-Hej kochanie . - odrzekł. Skoczyłam na niego mocno go przytulając .
-Jedziemy?- zapytałam .
-Tak . 
Wsiadłam do samochodu i odjechaliśmy . Londyn był duży więc długo jechaliśmy.
-Coś cię gnębi ? - zapytał ojciec.
-Tak . 
-A mogę wiedzieć co?
-No . Mama mnie nie kocha.
-Co ty wygadujesz. Mama kocha cię najbardziej na świecie , 
-Tak na pewno . Co ty w niej widziałeś ?
-Dużo dobrych cech . 
-A teraz. 
-Co teraz?
-Dalej ci się podoba?
-Wiesz... No ładna jest . Ale nic do niej już nie czuje.
-Czyli jej nie kochasz?
-Wiesz.. Niektórych osób nie da się przestac kochać . 
-Na przykład mojej mamy?
-Tak . Ale obiecaj mi coś? Ta rozmowa zostanie między nami . Nikomu nie możesz jej zdradzić. 
-Okej . Postaram się . 
Diego uśmiechnął się . Dojechaliśmy po 30 minutach . Zakupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i wróciliśmy do domu . 
-A może zostaniesz na kolacji?- zapytałam się go .
-Nie . Nie będę wam przerywał rodzinnej kolacji .
-Ale ty też jesteś naszą rodziną.
-No ... okej ., 
Weszliśmy do domu . Jednak dom wydawał się pusty. Z góry zbiegł Johnny.
-Jak dobrze, że jesteście. Mama z Tatą pojechali do szpitala. Kurt zaczął się dusić . 
-Co? Tato musimy tam jechać . -odrzekłam .
-Dobrze. Jesteś sam?
-Nie , jestem z Katy.
-Okej. To ubierzcie się i jedziemy.
Po 30 minutach dojechaliśmy do szpitala. Trafiliśmy na odział dziecięcy . Przy łóżku Kurta siedziała matka. Chłopiec był nie przytomny . Wszystko zaczęło mi się przewracać w głowie. Jeszcze rano sądziłam że Kurt udaje jednak teraz zrozumiałam że nie miałam racji ,  

3 komentarze:

  1. super rozdział. Diego wymiata. (Ale Syriusz i tak lepszy.)

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział bomba. Narazie Nina wydaje mi się być rozkapryszonym bachorem (bez urazy). Mam nadzieję, że to się zmieni ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taa na peweno. ona zawsze taka była i zawsze taka będzie.

      Usuń