sobota, 10 sierpnia 2013

Przez to, że przez 2 tygodnie znajdowałam się w szpitalu, uciekło mi wiele ważnych lekcji, testów, a co najgorsze wydarzeń szkolnych. Powstało wiele par, dużo osób ze sobą zerwało,  homoseksualiści, biseksualiści. Ta szkoła spadała jednym słowem na psy, ale ja jestem tolerancyjna wobec ludzi nazywanymi pedałami i lesbami. Jeju, kochają się to dlaczego nie mogą być razem? Nie rozumiałam ludzi hejtujących ich. Przykładem takiej osoby była moja ciotka Sara- nietolerancyjna wobec związków partnerskich mężczyzn i kobiet. Oj, ale walić. Ja swojego zdania na ten temat nie zmienie.

Siedzieliśmy na lekcji eliksirów. Oczywiście nauczyciel posadzić mnie musiał z tą tępą suką Amelie. Spod jej szaty wystawały różowe ciuchy, w które była odziana, a pod szyją wystawał jej śnieżno biały kołnierzyk.
-Coś Ty się tak wystroiłaś? -zapytałam wrednym głosem.
-To Ty nie wiesz kto przychodzi na naszą lekcje? -zapytała ze zdziwieniem.
-Niby kto?
-Michael Jacob, taki przytojny z naszej szkoły.
-Nie znam.
-Bo on jest starszy od nas o 2 lata, tępa dzido.
Spiorunowałam ją wzrokiem. Posiedziałyśmy chwile w ciszy. W końcu ktoś zapukał. Do sali wszedł chłopak, o którym wspominała Amelie.
Był cholernie przystojny. Miał długie, puszyste, kręcone włosy związane w kucyka. Moją uwagę przyciągnęła jego koszulka ze Sleyera *-* Nie wiem, jak Amelie-  pusta dziewczyna słuchając łan erekszyn i Justinka, mogła się kochać w metalowcu *-*
Oj ale walić. Chłopak podszedł do nauczyciela, poszeptali chwilę, a nauczyciel rozejrzał sie po klasie.
-Nina! -wypowiedział moje imie.
-Tak Panie profesorze?
-Pójdź łaskawie z panem Michaelem do park i zerwijcie jak najwięcej składników do mojego eliksiru. Kolega Ci wszystko wytłumaczy.

Wyszliśmy razem z sali.
-Jestem Michael. Ale mów mi JJ (dżej dżej) -wyciągnął rękę w moją stronę.
-Nina. Miło mi -uśmiechnęłam się do niego.
-Ty do pierwszej klasy chodzisz prawda?
-No tak.
-Ale widzę, że masz dobry gust muzyczny.
Dopiero po chwili ogarnęłam, że przygląda się mojej koszulce z Megadethu i glanom (nie można w nich było chodzić po szkole ale walić xd)
-Po mamie. -odpowiedziałam.
-Jacie. Twoja matka słucha metalu i rocka?
-Słucha i śpiewa.
-Śpiewa? Ale nie jest sławna?
-Problem w tym, że jest.
-Problem? To czekaj.. Jak się nazywa?
-Norma Black.
-Serio?
-A co w tym dziwnego?
-Ma zajebisty głos.
-Przekaże jej kiedyś.
Uśmiechnęliśmy sie do siebie. Całą drogę przegadaliśmy o muzyce. Wróciliśmy po 2 lekcjach.
-Muszę wracać, jeszcze muszę napisać pracę na obronę prze czarną magią..
-Mogę się odprowadzić?- zapytał.
-Jasne.
Doszliśmy do dormitorium.
-Dzięki za miły dzień z Tobą. -odrzekł.
-Spotkamy się jutro?
-Oczywiście.
Pożegnaliśmy się i weszłam do dormitorium. Byłam strasznie zadowolona, humor bardzo mi sie poprawił. JJ na prawde wydawał się być zajebistym chłopakiem. Nie liczyłam na nic, ale... chyba zaczęłam coś do niego czuć. Sama nie wiem.

4 komentarze: